21 lis 2008

Stuck in a moment

I piątek kolejny jesienny przekolorowo niebieski. Słońce daje. A mi zapałki by się przydały. Bo zasypiam na stojąco. Ach to zmęczenie, brak snu zaczyna boleć. Jakże się zapomniałam. Przecież cieszę się, jest FAJNIE. Zapomniałam się na chwilkę. Często zapominam się ostatnio. Gdy po głowie pałętają się myśli takie jedne z drugimi.

Dostałam różności takie.

Szwaken, niczym opętana. Iść czy nie iść? Oto jest pytanie. Jeszcze trochę, minutę. I zaraz się spóźnię. Ostatni raz rezygnuję z zajęć, obiecuję.
No bo przecież są ważniejsze rzeczy na świecie. Hokej na przykład jest ważniejszy.

Poza tym - niemożliwe - pech mnie dopadł. Cały tydzień, z wczorajszym apogeum w wiadomym pubie osiedlowym. Fizyka lubi się psuć.

A chance to breathe
While sittin' at a red light
You look around
Reflectin' on your life
A chance to think
Am I drinkin' too much
Should I keep goin'
Lose the life that I love
A second glance
While sittin' at a red light


16 lis 2008

A niebo bez dziur?



Olaboga, czy tu czy tam. Wesoło, miło, i to wszystko.

12 lis 2008

Lost?



Just because I'm losing
Doesn't mean I'm lost
Doesn't mean I'll stop
Doesn't mean I'm across

Just because I'm hurting
Doesn't mean I'm hurt
Doesn't mean I didn't get what I deserve
No better and no worse

I just got lost
Every river that I've tried to cross
And every door I ever tried was locked
And I'm just waiting till the shine wears off

You might be a big fish
In a little pond
Doesn't mean you've won
'Cause along may come
A bigger one
And you'll be lost

Every river that you tried to cross
Every gun you ever held went off
And I'm just waiting till the firing starts
And I'm just waiting till the shine wears off

7 lis 2008

Forza Juve!



Tak, tak - wracają najlepsze chłopaki na świecie. I przepowiadam wszem i wobec - Juventus wygra LM, ha!
Bo w końcu "błogosławieni, którzy cierpieli niesprawiedliwości" czy jakoś tak. Wiadomo, o co cho i ten.

31 paź 2008

Argentino

Wyglądaliśmy kiedyś starzej. A te pociągi odjeżdżają. W kółko i znowu i zapełnione różnościami są. Ach owe różności. Rzeczywiście potencjalne zalążki piekła. Łatwo godzimy się na rzeczywistość. Może dlatego, że przeczuwamy, że nic nie jest realne. Względność i głupota. A człowiek? Cokolwiek się zdarzy człowieczkowi, od urodzenia aż do śmierci, jest przez niego samego z góry zdecydowane. Tak. Każde zaniedbanie jest świadome, każde przypadkowe zetknięcie zaplanowanym spotkaniem, każde upokorzenie karą, każda porażka – tajemniczym zwycięstwem, każda śmierć – samobójstwem. Zgoda, Borges mądrym człowiekiem był. I jeszcze te zalążki zła wcielonego. Nie ma na świecie nic, co nie byłoby potencjalnym zalążkiem piekła. Twarz, słowo, telewizja, autobus, egzamin. Każda z tych rzeczy może doprowadzić do szaleństwa, kiedy nie można się od niej uwolnić.
Wszystko byłoby takie proste. Raz, dwa, trzy, żyjmy długo i szczęśliwie. Nie umierajmy na raka, w ogóle nie umierajmy. Trzeba mieć tylko pasję. Życie pasji wymaga, zdecydowanie. Może pora poszukać czegoś innego? Dwa miesiące w jednym miejscu to dłużej niż długo. Zaczynam upodabniać się do swoich wrogów. Jak zawsze.

I za dużo czytam.

26 paź 2008

Filister

<Każdy dzień jest miniaturą życia - każde przebudzenie i wstawanie miniaturą narodzin, każdy rześki poranek miniaturą młodości, a każde położenie się do łóżka i zapadnięcie w sen miniaturą śmierci.>>
Filozofowania ciąg dalszy. Moje poranki, taaa.. Cieszcie się dobrym nastrojem, zdarza się rzadko.

25 paź 2008

O tym, czym się jest

"We wczesnej młodości otworzyłem pewnego razu starą książkę i tam stało: 'kto wiele się śmieje, jest szczęśliwy, kto wiele płacze, jest nieszczęśliwy' - bardzo naiwna uwaga, której jednak nie mogę zapomnieć z powodu zawartej w niej prostej prawdy, nawet jeśli jest to szczyt truizmu. Dlatego należy otwierać wszystkie drzwi przed weselem, ilekroć nas nachodzi, bo nigdy nie przychodzi nie w porę, a tymczasem nieraz wahamy się, czy dać mu upust, chcąc najpierw wiedzieć, czy też naprawdę mamy pod każdym względem powód do zadowolenia, albo też w obawie, że zakłóci nam poważne rozważania lub ważne sprawy; a przecież jest rzeczą nader niepewną, czy dzięki nim cokolwiek ulegnie poprawie, podczas gdy radość jest zyskiem bezpośrednim. Tylko ona jest brzęczącą monetą szczęścia, wszystko inne zaś - jeno banknotem, bo tylko ona uszczęśliwia w danej chwili bezpośrednio, i dlatego jest najwyższym dobrem dla istot, dla których rzeczywistość występuje w postaci niepodzielnej teraźniejszości między dwiema wiecznościami. Zdobywanie i rozwój tego dobra powinniśmy zatem przełożyć nad każdą inną działalność."
Lalala, pan Schopenhauer na dwa głosy.