27 lip 2011
24 lip 2011
amy nie żyje, w Norwegii tragedia, a my śpimy i pijemy najdroższe alkohole świata. oczywiście za pieniądze naiwnych facetów w koszulach kraciastych. piękny week-end. ujrzalam jednak zmorę jedną. szmatę taką, co to mi kiedyś nie chciala dać piwa na krechę. dzięki facetom w koszulach i ich podarkom uśpilam agresję.
zapachnialo starą tabaką. so nice.
zajrzalam na fejsa tego dziada co to wystrzelal Norwegów. lubi brada paisleya. fajna dupa z profilu.
zapachnialo starą tabaką. so nice.
zajrzalam na fejsa tego dziada co to wystrzelal Norwegów. lubi brada paisleya. fajna dupa z profilu.
16 lip 2011
nie no szału dostać można od tego przytłaczającego świata oczekiwań. masz mieć pracę, szybko, taką od 8 do 16. i oszczędzaj na emeryturę, bo tak trzeba. i wracaj do domu na noc. i po co ty jeździsz po tym świecie, tam nic nie ma. oddawaj ten paszport, nie jedziesz nigdzie, o nie. masz tu biurko i 1000 zł miesięcznie. i tak to usranej śmierci.
pierdolę taki żywot. potajemnie wypisuję listy motywacyjne do wielkich instytucji, które chciałyby mnie wysłać do Iraku i rozstrzelana bym została tam bezboleśnie.
a wordpress jest z dupy. póki co zostaję tutaj o.
pierdolę taki żywot. potajemnie wypisuję listy motywacyjne do wielkich instytucji, które chciałyby mnie wysłać do Iraku i rozstrzelana bym została tam bezboleśnie.
a wordpress jest z dupy. póki co zostaję tutaj o.
20 cze 2011
Jeśli się upiję będę spragnionym
-jeśli pójdę moja stopa się złamie
-jeśli się uśmiechnę moja maska farsą
-jeśli zapłaczę jestem tylko dzieckiem-
-jeśli zapamiętam jestem kłamcą
-jeśli napiszę zapisy dokończone-
-jeśli umrę umieranie skończone-
-jeśli będę żył umieranie się zacznie-
-jeśli zaczekam oczekiwanie dłuższym
-jeśli odejdę odejście odeszło-
jeśli zasnę błogostan ciężkim na mych powiekach-
-jeśli pójdę na tani film
dorwą mnie koszmary-
na drogie filmy mnie nie stać
Jeśli nie zrobię nic
nic się nie stanie
j.k.
-jeśli pójdę moja stopa się złamie
-jeśli się uśmiechnę moja maska farsą
-jeśli zapłaczę jestem tylko dzieckiem-
-jeśli zapamiętam jestem kłamcą
-jeśli napiszę zapisy dokończone-
-jeśli umrę umieranie skończone-
-jeśli będę żył umieranie się zacznie-
-jeśli zaczekam oczekiwanie dłuższym
-jeśli odejdę odejście odeszło-
jeśli zasnę błogostan ciężkim na mych powiekach-
-jeśli pójdę na tani film
dorwą mnie koszmary-
na drogie filmy mnie nie stać
Jeśli nie zrobię nic
nic się nie stanie
j.k.
30 maj 2011
Także dobiega końca moja przygoda w tym pięknym miasteczku. Pięć szaleńczych lat. Przez ten czas zdążyłam zniszczyć się doszczętnie. Poznałam tysiące obłąkanych dziwaków. Przeczytałam setki książek. Przeszłam milion kilometrów ulicami Starówki. I zadaję sobie pytanie, czy mam dosyć. Czy może jednak nie dokończyłam swojego zadania tutaj. Odpowiedzi nie mam. Nie wiem, co robić i w którą stronę biec.
Problem tkwi oczywiście w istotach ludzkich. Kiedy już stwierdziłam, że pora spalić za sobą mosty i iść na przód, pojawiły nowe postaci. Ale czy warto zostawać tutaj dla kilku chwil dobrej zabawy. Nie wiem. Chyba nie popełnię drugi raz tego samego błędu.
Któż to wie.
Jedno jest jednak pewne - tęsknię za Guinnessem z kija. A po drugie potrzebuję wakacji. Więc lecę gdzieś, gdzieś tam. Hen daleko. Muszę spełnić jakieś marzenie i pomieszkać w najdoskonalszej stolicy Europy.
Może wrócę jesienią, może zimą, może wcale. Pora na prawdziwe życie.
Problem tkwi oczywiście w istotach ludzkich. Kiedy już stwierdziłam, że pora spalić za sobą mosty i iść na przód, pojawiły nowe postaci. Ale czy warto zostawać tutaj dla kilku chwil dobrej zabawy. Nie wiem. Chyba nie popełnię drugi raz tego samego błędu.
Któż to wie.
Jedno jest jednak pewne - tęsknię za Guinnessem z kija. A po drugie potrzebuję wakacji. Więc lecę gdzieś, gdzieś tam. Hen daleko. Muszę spełnić jakieś marzenie i pomieszkać w najdoskonalszej stolicy Europy.
Może wrócę jesienią, może zimą, może wcale. Pora na prawdziwe życie.
16 maj 2011
jestem Kantem Torunia
och uśmiechy te ironiczne. ach pełne obaw spojrzenia zakłopotane. ech te niedzielne chill outy.
cztery dni ostatnie spędziłam poza sobą i poza tym wszechświatem. odegrane zostały sceny, które nigdy wcześniej nie były ćwiczone. premiera na spontanie. krytycy życiowi zrecenzowali występ na cztery gwiazdki. do pełnego sukcesu zabrało tylko konkretnego rozpierdolu. jakiś dres dostał podobno kopa w dupę, ale nasz ataker zwiał po zdarzeniu pod budkę z piwem.
a teraz chciałabym spróbować innego życia. takiego ze scenariuszem. takiego bez niedzielnych poranków.
wiecie, jak ochroniarze pracujący w miejscach różnych nastawiają swoje zegarki? zgodnie z moimi wielkimi wejściami w skromne progi plugawych spelun.
cztery dni ostatnie spędziłam poza sobą i poza tym wszechświatem. odegrane zostały sceny, które nigdy wcześniej nie były ćwiczone. premiera na spontanie. krytycy życiowi zrecenzowali występ na cztery gwiazdki. do pełnego sukcesu zabrało tylko konkretnego rozpierdolu. jakiś dres dostał podobno kopa w dupę, ale nasz ataker zwiał po zdarzeniu pod budkę z piwem.
a teraz chciałabym spróbować innego życia. takiego ze scenariuszem. takiego bez niedzielnych poranków.
wiecie, jak ochroniarze pracujący w miejscach różnych nastawiają swoje zegarki? zgodnie z moimi wielkimi wejściami w skromne progi plugawych spelun.
15 kwi 2011
enough is enough
światło zielone mruga, delikatesy staromiejskie czekają z półkami pełnymi wody. i papierosów. nie palę odkąd pamiętam, nawet ochoty na trucie nigdy nie miałam. ale proszę, oto moja reszta. wsunąć do kieszeni trzeba i wyjść. w lustrze sklepowym patrzy na ciebie chaos powypadkowy, taki raczej z przypadku,
czerwone światło. szary wiosenny wschód słońca. często pada i zimno jest, porankami zwłaszcza. cholerna dziura na samym środku ulicy. pewnie, że nie ominiesz. dzisiaj jestem katem, jutro będę ofiarą. albo na odwrót. zależy, na kogo się napatoczę.
zwykle zostaję, żeby zobaczyć, jak te błazny próbują się sprzedać. genialne. mogłabym słyszeć tylko ich głosy, poruszać ustami podszywając się pod nic i sprzedać to rozmowom w toku.
jutro będę stać na zielonym świetle. kupię fajki i spalę je wszystkie na złość sobie. chaos zejdzie na dalszy plan. będzie ciepło i nikt nie będzie skakał z mostu. nie będzie żadnych pomyłek. perfekcyjne sprzedanie obrazu swej zajebistej osoby.
tak. jutro będę katem.
Three o'clock in the morning
It's quiet and there's no one around
Just the bang and the clatter
As an angel hits the ground
czerwone światło. szary wiosenny wschód słońca. często pada i zimno jest, porankami zwłaszcza. cholerna dziura na samym środku ulicy. pewnie, że nie ominiesz. dzisiaj jestem katem, jutro będę ofiarą. albo na odwrót. zależy, na kogo się napatoczę.
zwykle zostaję, żeby zobaczyć, jak te błazny próbują się sprzedać. genialne. mogłabym słyszeć tylko ich głosy, poruszać ustami podszywając się pod nic i sprzedać to rozmowom w toku.
jutro będę stać na zielonym świetle. kupię fajki i spalę je wszystkie na złość sobie. chaos zejdzie na dalszy plan. będzie ciepło i nikt nie będzie skakał z mostu. nie będzie żadnych pomyłek. perfekcyjne sprzedanie obrazu swej zajebistej osoby.
tak. jutro będę katem.
Three o'clock in the morning
It's quiet and there's no one around
Just the bang and the clatter
As an angel hits the ground
Subskrybuj:
Posty (Atom)