Relaksuję się, odpoczywam, nie myślę. Odżyłam w Pradze. Teraz Kaszuby. Krótko, bo krótko. Ale prawie jak na wakacjach. Słoneczko, lasek, jeziorko. I niedziela. Nic, tylko śpiewać. Wrócę tu na starość.
A reszta nieważna. Miło.
I tylko jeszcze małpeczkę poproszę.
11 maj 2008
29 kwi 2008
Summer 78
Zmieniła się percepcja. Wszystko się jakoś odmieniło. Czasami tak jest, że wystarczy jedno mocne uderzenie, jedna sytuacja, kilka słów. I nagle świat wygląda zupełnie inaczej. Jakie to dziwne, że człowiek możne całkowicie niemal zmienić sposób patrzenia na świat. I to w jednej chwili.
I jeszcze. Życie większości z nas opiera się na czekaniu. Na nie wiadomo co. Każdy na coś tam czeka. I nieważne, co to jest. Może koniec studiów, może lepsza praca, cokolwiek. Nieważne. I czeka się czasami całe życie, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Po co czekać na ofertę pracy przez kilka lat? Przecież o wiele łatwiej byłoby samemu ruszyć dupę, dokształcić się etc. Nieważne, nie o to mi chodzi. Bo myślę tak sobie, że takie czekanie naprawdę ludziom pomaga. Nie wiem, po co, jak i dlaczego. Może dzięki temu ma się jakiś wyimaginowany cel życiowy?
Ale. Gdyby tak... Gdyby tak pojawiła się szansa? Skończyło się czekanie? I wreszcie to, na co się czekało, przychodzi? Co wtedy?
Ja stchórzyłam, na całej linii. I zmieniło mi się wszystko niemal w głowie. Coś, co sobie ładnie układałam przez kilka lat szlag trafił. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, a jakże. W końcu chyba wiem, czego chcę. A może raczej - czego nie chcę.
Jednym słowem - fizyka kwantowa zaczyna przeginać. Dosyć z tym fartem. Pora wziąć się do roboty.
Wyjeżdżam na kilka dni, pora odpocząć od Polski. Ahoj.
I jeszcze. Życie większości z nas opiera się na czekaniu. Na nie wiadomo co. Każdy na coś tam czeka. I nieważne, co to jest. Może koniec studiów, może lepsza praca, cokolwiek. Nieważne. I czeka się czasami całe życie, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Po co czekać na ofertę pracy przez kilka lat? Przecież o wiele łatwiej byłoby samemu ruszyć dupę, dokształcić się etc. Nieważne, nie o to mi chodzi. Bo myślę tak sobie, że takie czekanie naprawdę ludziom pomaga. Nie wiem, po co, jak i dlaczego. Może dzięki temu ma się jakiś wyimaginowany cel życiowy?
Ale. Gdyby tak... Gdyby tak pojawiła się szansa? Skończyło się czekanie? I wreszcie to, na co się czekało, przychodzi? Co wtedy?
Ja stchórzyłam, na całej linii. I zmieniło mi się wszystko niemal w głowie. Coś, co sobie ładnie układałam przez kilka lat szlag trafił. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, a jakże. W końcu chyba wiem, czego chcę. A może raczej - czego nie chcę.
Jednym słowem - fizyka kwantowa zaczyna przeginać. Dosyć z tym fartem. Pora wziąć się do roboty.
Wyjeżdżam na kilka dni, pora odpocząć od Polski. Ahoj.
25 kwi 2008
Just let it go
Kwiecień, słońce, las w środku miasta. Niechciane, siłą niemal wciśnięte piwo, mrówki, kleszcze, przemiła policja - i jakimś cudem uniknięty mandat. Wiosna, moi mili. Wiosna. Nawet ja czuję wiosnę.
Różowe magnolie, chwasty. Wiosną nie powinno się słuchać Scott'a Matthew, kimkolwiek on jest. Wiosną powinno się skakać, biegać. Po co kłaść się spać? Wiosną powinno się łapać stopa, ewentualnie spacerować. Bo po co jeździć taksówką? Wiosną powinno się obudzić, skończyć z myśleniem. Bo po co spać?
Ja mimo wszystko z wielkim bólem opuszczam łoże o poranku.
Rankiem zdarza mi się myśleć o 'streets of Philadelphia'.
Przecież tak naprawdę nieważne, wszystko nieważne. Gdyby spojrzeć na świat z góry. A teraz z dołu. Carpe diem, carpe siem, przecież i tak nic nie ma znaczenia.
Zresztą - toż to tylko i wyłącznie moje życie, i liczy się tylko to, że kończy się z każdą minutą.
I nie wiem kto, co, komu i dlaczego, ale przyoblekam się w uśmiech czy uśmieszek i wyruszam, żeby odpocząć.
'I say never be complete, I say stop being perfect, I say let... lets evolve, let the chips fall where they may'
Różowe magnolie, chwasty. Wiosną nie powinno się słuchać Scott'a Matthew, kimkolwiek on jest. Wiosną powinno się skakać, biegać. Po co kłaść się spać? Wiosną powinno się łapać stopa, ewentualnie spacerować. Bo po co jeździć taksówką? Wiosną powinno się obudzić, skończyć z myśleniem. Bo po co spać?
Ja mimo wszystko z wielkim bólem opuszczam łoże o poranku.
Rankiem zdarza mi się myśleć o 'streets of Philadelphia'.
Przecież tak naprawdę nieważne, wszystko nieważne. Gdyby spojrzeć na świat z góry. A teraz z dołu. Carpe diem, carpe siem, przecież i tak nic nie ma znaczenia.
Zresztą - toż to tylko i wyłącznie moje życie, i liczy się tylko to, że kończy się z każdą minutą.
I nie wiem kto, co, komu i dlaczego, ale przyoblekam się w uśmiech czy uśmieszek i wyruszam, żeby odpocząć.
'I say never be complete, I say stop being perfect, I say let... lets evolve, let the chips fall where they may'
20 kwi 2008
Hola
Można by pomyśleć, że przenoszę się tutaj, bo nudzi mi się i nie mam czego zrobić z wolną niedzielą (swoją drogą niedziela to mój ulubiony dzień tygodnia - puste ulice, deszcz, milion książek do przeczytania na zeszły tydzień i język irlandzki w Donegal Radio). A tu niespodzianka. Otóż - przede mną dwa przeokropne dni. Ale kto by się przejmował. To tylko studia.
A więc SLAINE! Za nowego bloga! :)
A więc SLAINE! Za nowego bloga! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)