27 sty 2010

new york part II

och wolności trudności. w wielkomiejskich dżunglach tudzież w ich polskich imitacjach można się pogubić. błądzisz w labiryntach moralności kiedy temperatura dochodzi do stu stopni a atmosfera zaczyna wrzeć. hałas. zgiełk. głosy. voices on a cell phone, voices from home, voices through the hard sell, voices down a stairwell. zapominasz, jak to jest, kiedy siedzi się w miejscu. znikają bariery, tracisz siebie i jednocześnie zyskujesz całą resztę. czujesz, jak londyn gryza się w twoje żyły i już nic nie możesz zrobić, pulsujesz w rytmie miasta. tracisz równowagę, ale to nic. to nic. jesteśmy, płyniemy, jedziemy.

ależ mi się chce do wielkiego miasta. wielkiego europejskiego nowego jorku.

Start spreading the news, I'm leaving today
I want to be a part of it - New York, New York
These vagabond shoes, are are longing to stray
Right through the very heart of it - New York, New York

I wanna wake up in a city that doesn't sleep
And find I'm king of the hill - top of the heap

These little town blues, are melting away
I'll make a brand new start of it - in old New York
If i can make it there, I'll make it anywhere
It's up to you - New York, New York

New York, New York
I want to wake up in a city that never sleeps
And find I'm a number one, top of the list
King of the hill, a number one

These little town blues, are melting away
And I'm gonna make a brand new start of it - in old New York
And if i can make it there, I'm gonna make it anywhere

It's up to you - New York New York





jeszcze do tego wrócę.
uu uuu
myślę myślę myślę myślę myślę

co mnie obchodzi midlife crisis kropka

WYJEBANE

oh yes

26 sty 2010

marzłość, wszystko marzłość

1:09, mieszkanie śpi, miasto śpi. nie ma siły wychodzić na przeżarte mrozem ulice. minus 31 przy gruncie, minus 17 przy twarzy. zima swoje, a ja za nią. zastępuję oryginał marnymi substytutami. mega interes, yes. mistrzostwa odpowiedzialnego biznesu, etap pierwszy. interpretacja słowa "odpowiedzialny" dowolna. do CSR stosujemy wykładnię mocno rozszerzającą. etap pierwszy więc startuje, do wygrania święty spokój i siedemnaście kilogramów waty cukrowej. stawiaj exexexexegi monumentum and die. excuse me mister, i've got other things to do than stand here listening to you. dobry utwór. dobra płyta. niedociągnięta, ale przyzwoita.

natłok myśli. w takim stanie nie można pisać. trzeba poukładać. potem potoczyć. coś musi się toczyć, jak mówił Balzac.

24 sty 2010

new york

concrete jungle where dreams are made of,
there's nothing you can’t do,
now you're in New York
these streets will make you feel brand new,
the lights will inspire you,
let's hear it for New York





miasto jabłek, jak mówi Roy. wszystko przede mną. wystarczy kupić bilet w jedną stronę. nowy jork, tokio, mombasa, sydney. wszędzie. ach, piękny jest świat. i piszę to w poniedziałkową noc, prosto z Syberii. mróz włamuje się przez ściany. polska, ja pierdolę.


chwila myślenia. chwila dłuższa, godzinna. zmieniam tok rozumowania. bo przecież.

but even here, you know, sometimes they glitter, my people. sometimes they shine.
ugrzęznąć można wszędzie. wszystko siedzi w głowie. tonę, cholera. toruń, nowy jork, gdańsk, tokio, co za różnica. wszystko jest w głowie.

22 sty 2010

don't stop 'til you get enough

maksymalizacja funku.
funky funny freaky fucky.
industrial jak ten żyrandol od babci jakiejś spada z sufitu czy też podłogi, zależy jak patrzeć. rozpieprza się na tryliony kawałków. z wielkim hukiem spada za plecami, trach ciach ciach, szarpią struny, tracą rozumy, wielka biba na dwieście twoich osób albo i więcej, żeby pękało w szwach. szkła zaś pękają pod wpływem, pod wpływem drgań. śpiewaj come on yeah yeah, say that shit, jak na balu u Wolanda.

o jakiś kamień w bucie. wpadł w grudniu jakoś, kiedy to naiwnie dałam się nabrać. o głupoto, własne błędy, to jest to, tych nigdy nie zapomnisz, tych więcej nie popełnisz. a babcia mówiła mi, że ludzie są źli. wszyscy. tylko niektórzy dobrze się maskują. wściekłość przeszła, teraz jest już tylko niezręcznie. phi.

tyle tego wszystkiego. mnóstwo emocji negatywnych i agresji i niepotrzebności i potrzebności. wściekłości manii wielkości. wszystko to z powodu braku odpowiedzi na pytania pojawiające się w mojej głowie dzień w dzień. że kurwa co?! dlaczego. po cholerę. kiedy. nieważne kiedy, ważne DLAczego. dlaCZEGO. dlaczEGO. bo ego rośnie wprost proporcjonalnie do poczucia pewności siebie. bo ego rośnie jak na drożdżach. bo się dowartościowujesz głupotą, żeby potem żałować. ni z tego ni z owego zgarnia mnie myśl o końcach quasi bezkresu bezmiaru. dnia dzisiejszego, około dwunastej w południe. ach ego potrafi być głupie i uparte jak osioł. ej trzeba je zmiażdżyć. trzem procentom ludzkości się udało. czy po czasie się liczy? skoro człowiek uczy się na własnych błędach, to teoretyczna odpowiedź brzmi tak. ech, z tymi własnymi błędami nie jest tak łatwo. bo jak one łączą się nie daj boże z błędami innych i wcale nie są nasze, a coś mówi, że jednak trzeba winę wziąć na siebie, to [zapomniałam puenty, ale z pewnością była zajebiście mądra, jak wszystkie moje wywody].

i jeszcze jedno. jak ktoś mi jeszcze raz powie, że aiesec jest sektą, bono szatanem, a lady gaga nie potrafi śpiewać, to kasuję z książki telefonicznej i chuj.




a w ogóle i got enough. tadam!

18 sty 2010

nauka wre

Got nothing to prove
I'm not you're whore
You're gonna lose
'Cause I got moral
I'm not your
I'm not your little
I'm not your little
I'm not your little whore
Whore no more

Like a scalp that won't heal
Just another sore
Lost face in the crowd
Such a lonely boy


Don't call me past 11 pm
It won't happen again
It happened once, it happened twice
It happened three times,
Maybe four times
Maybe five times
Maybe
Maybe it happened six times
but it won't happen seven times







you can call me at 10:59 but don't call me at 11 'cause that's my rule now

14 sty 2010

Follow the white rabbit!




– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła Alicja.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Pan Gąsienica.
– Właściwie wszystko mi jedno.
– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.


Follow the white rabbit! Zastanawiam się nad znaczeniami. Goń białego królika. Tylko gdzie on się podział? Dawno go nie widziałam. Hej, króliku, biegnę, wiesz, zawsze biegnę, zawsze wskakuję za tobą do tej głębokiej nory. Pokaż się znowu, a pobiegnę jak nigdy wcześniej.

Kątem oka przemknął mi królik, widziałam. Biegnę więc na drugą stronę lustra.

Króliku, więc biegniesz do Galway? Więc Ireland on the horizon? Tak?





---------------------------------------

mam ochotę wyrzucić telefon w diabły. ciszy i spokoju, chociaż chwilę.

13 sty 2010

enter spacja alokacja. jest taka ściera z syfem, co się nią wyciera podłogi. potem moczysz w brudnej wodzie, wyżymasz i dalej jedziesz. brudną szmatą brudną podłogę. piach i błoto i glina i wszystko polepione. a potem dzwonek do drzwi, dostajesz nowy zestaw sprzątający. za darmo lub za wszystko. bierzesz i ścierasz i pucujesz i chcesz świecić jak te gwiazdy, co to kiedyś o nich słyszałeś. pilnuj swojej ściery, każdy chciałby taką mieć. ani się obejrzysz i ktoś inny wyrwie ci ją z ręki. i zostaniesz sam ze swoim syfem.

mobilizacja i teleportacja zostawiły znak. coś we łbie tym pustym. nie wiadomo skąd przypałętała się samoświadomość i oprzytomnienie. chwila, kiedy dochodzi do ciebie, że myśli przerodziły się w niemożliwe fakty. hej twojej twarzy jeszcze nie widziałam hej, twojej też, ani twojej i twojej. i kończymy wszyscy u mnie w pokoju albo tańcząc gdzieś na dole. hej nowe moje twarze kochane, hej chodźcie, pogadamy i będzie git, a świt zaraz świta. tu jest dużo światła, co to odbija się od miliona centymetrów śniegu i bolą od tego oczy i umysły. wiesz, umysł płata figle. ciach ciach i priorytety zamieniły się miejscami. ciach ciach i wylatujesz, raz dwa trzy wskakujesz ty. wiesz, ja lubię takich ludzi. takich kosmicznie niedopasowanych do mojej czasoprzestrzeni. pojawia się umysł w czystej postaci. czysta inteligencja, czysta mądrość, czyste piękno. umysł zawieszony nade mną. zawieszony w próżni. próżnia, próżność - jeden chuj. jesteśmy próżniakami zawieszonymi w próżni.

wiesz jest super. jest masa ludzka. jest więcej niż jeden i nawet więcej niż dwa i trzy i cztery. jest okej. jest najlepiej.


So I say infinity is great place to start.